czwartek, 16 maja 2013

1. Smutne rozstanie 

Po śmierci matki wszytko się zmieniło. Moje życie było jednym wielkim koszmarem. Często zadawałam sobie pytanie co by było gdyby... No właśnie, co by było...? Może moje życie nie było by wcale lepsze, a może nawet i gorsze, a może odwrotnie...? 
Śmierć mojej matki była dla mnie największym ciosem, dla mojego młodszego brata też to był ogromny ból, chociaż bał się to pokazać, skrywał to w sobie, lecz ja wiedziałam, że to jest dla niego tak samo trudne jak dla mnie. 
Całą winą obarczałam mojego ojca. Bo gdyby nie on matka wciąż by żyła, była by  teraz tutaj ze mną. Bardzo późno w nocy wracali samochodem z matką ze spotkania. Kłócili się i wtedy... wtedy ojciec stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w drzewo, w to cholerne drzewo, które następnego dnia mieli wyciąć stamtąd, ponieważ zagrażało bezpieczeństwu. Tamtej nocy byliśmy sami w domu z Kubą. Nie mogłam spać, ponieważ martwiłam się dlaczego tak długo nie wracają. Matka mówiła, że najpóźniej wrócą do północy. Była 3 nad ranem kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. To byli policjanci. Przeczuwałam że coś się stało lecz nie wiedziałam, że to dotyczy mojej matki. Byłam pewna, że chodzi o ojca, że znowu się upił i coś zrobił. 
- Czy to dom państwa Włodarczyków? - zapytał jeden z policjantów.
- Tak, ale rodzice jeszcze nie wrócili ze służbowego spotkania-odparłam nieco zaniepokojona
- Tak, wiemy. Jest z Tobą brat w domu?
- Jest, a może mi pan powiedzieć o co chodzi?- mówiąc to byłam coraz bardziej zaniepokojona.
-Proszę go obudzić. Spakujcie najpotrzebniejsze rzeczy, a po resztę wrócicie jutro- funkcjonariusz powiedział to z zadziwiającym spokojem.
Nic nie mówiąc pobiegłam na górę aby obudzić brata.
-Kuba wstawaj i szybko się pakuj. Policjanci przyjechali i kazali spakować najbardziej potrzebne nam rzeczy a po resztę wrócimy jutro.
-Ale dlaczego? Lidka co się stało? - zapytał trochę przerażony.
- Nie wiem
-Lidka mów co ci oni powiedzieli
-Mówili, że wiedzą iż w domu nie ma rodziców- dopiero wtedy mówiąc to uświadomiłam sobie, że coś się stało, coś naprawdę strasznego.
- Mówili coś jeszcze?
-Nie nic nie mówili 
-A dokąd nas zabiorą?
-Nie wiem. Spakujmy się i zejdźmy na dół to się dowiemy.
Wzięliśmy kilka rzeczy i zeszliśmy na dół.
-Co się stało? - zapytał Kuba
-Na razie nie możemy nic powiedzieć- odparł policjant
-Gdzie są rodzice?! i dokąd nas zabieracie?!- wrzasnął Kuba nie powstrzymując już nerwów
-Wsiądźcie do samochodu a my was zawieziemy na miejsce i jutro wszystkiego się dowiecie
Nie wypowiadając ani jednego słowa wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
__________________________
mam nadzieję, że się podoba :D
opinie piszcie w komentarzach
c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz